Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
RSS
sobota, 18 lipca 2009
Łańcuszek

Troszkę mnie nie było i to nie z powodów wojaży, niestety. Więc mam trochę zaległości do nadrobienia. Bardzo stęskniłam się za współblogowiczami i ich lekturami. Bardzo. :) 

I na początek z przyjemnością odpowiadam na pytania Lilithin i Aklat. Dzięki, dziewczyny! 

Od Lilithin: 

Czy zdarzyło Ci się zniszczyć książkę (własną lub pożyczoną)? W jakich okolicznościach i jeśli była pożyczona, to jak się wytłumaczyłaś? 

Pamiętam traumatyczne przeżycie związane ze zniszczeniem pożyczonej książki. I to nie ja ją zniszczyłam. Pożyczyłam w podstawówce książkę od koleżanki, przeczytałam, a potem (bez pytania) pożyczyłam ją na jeden dzień innej koleżance. A ta w jakiś sposób ją wykąpała. Bogowie, jak bardzo wstydziłam się ją oddać! Oczywiście winę wzięłam na siebie i tłumaczyłam się, że wpadła mi do wody, gdy czytałam w wannie. 

Nie lubię, gdy książki się „łamią”. Jeśli widzę, że są beznadziejnie klejone, to pożyczone książki tylko „uchylam”, żeby nie zniszczyć - co mnie stresuje. ;) 

Czy zdarza Ci się czytać w języku obcym? Jeśli tak, to w jakim i co decyduje o tym, że sięgasz po taką książkę? 

Zdarza mi się czytać po angielsku (mówię o przyjemności, a nie o pracy - bo tu siłą rzeczy muszę czytać po angielsku). Ale sięgam tylko po te pozycje, których nie ma po polsku. Raczej nie ekscytuje mnie czytanie oryginału z myślą, że w tłumaczeniu coś umknęło (choć po części to prawda) i ja to na pewno wychwycę. 

Ale czasem kupuję sobie naprawdę wyjątkowe książki w oryginale, choć nie znam na tyle języka, żeby je czytać. Wiem, że to bez sensu, ale co tam! ;) I w ten sposób stałam się posiadaczką „Mistrza i Małgorzaty” - rosyjski znam dość słabo, więc przebrnęłam zaledwie przez kilkanaście stron. Lecz mam ambitne plany na przyszłość. ;) Mam też „Przemianę” Kafki po niemiecku - a niemieckiego nie znam wcale. :) Myślałam nawet o jakiejś książce Kereta, ale doszłam do wniosku, że to już by było przegięcie - bo z hebrajskiego znam może kilka słów i wiem tylko, że należy czytać od prawej do lewej, a to chyba za mało. ;) 

Czy kiedykolwiek obejrzałaś film, który zachęcił Cię do przeczytania książki? Albo: czy w ogóle oglądasz filmy na podstawie książek, których jeszcze nie czytałaś? 

O tak! Przeczytałam wiele książek dzięki filmom - zazwyczaj nie wiedziałam, że były kręcone na podstawie książek, co okazywało się dopiero przy napisach końcowych. Uwielbiam wpadać w takie „ciągi” filmowo-czytelnicze. Podam przykład: kiedyś obejrzałam „Dziewiąte wrota” Polańskiego, zachwyciłam się i sięgnęłam po pierwowzór „Klub Dumas” Artura Pereza-Revertego. W „Klubie Dumas” były odwołania do Dumasa i jego „Trzech muszkieterów”, więc w następnej kolejności sięgnęłam po „Muszkieterów”. Albo: „Dziewczyna z perłą” film -> „Dziewczyna z perłą” książka -> kilka albumów z twórczością Vermeera. Kocham to! 

Jeśli wiem, że jakaś książka została sfilmowana, to najpierw czytam książkę. 

Od Aklat: 

Czy zdarzyło Ci się zarzekać, że jakiejś książki (autora lub gatunku) nigdy nie przeczytać, a potem przeczytać i się zachwycić? 

Tak myślę i myślę, i chyba nie było takich autorów czy książek. Zarzekałam się, że nie przeczytam Grocholi, a przeczytałam, lecz wcale się nie zachwyciłam. Raczej jestem otwarta czytelniczo, więc dużo uprzedzeń nie miałam. 

Ale zaintrygowało mnie to pytanie. 

Czy masz ukochane książki, do których chętnie wracasz? 

Mam, oczywiście, że mam ukochane książki. Stosunkowo często czytam „Proces” i „Zamek” Kafki, „Mistrza i Małgorzatę” i kilkakrotnie podchodziłam do „Czarodziejskiej góry”, którą bardzo lubię. A co ciekawe - nigdy jej nie skończyłam, bo jakoś mi szkoda kończyć. Wiem, że to dziwne. :)  

Dużym sentymentem darzę Joe Alexa. W dzieciństwie przeczytałam wszystko, co mogłam, i niedawno z chęcią przypomniałam sobie całość jego twórczości. Hm... często wracam do opowiadań Topora. 

A najczęściej chyba czytałam „Osobliwe przypadki Cymeona Maksymalnego (patrz niżej). :) 

Jaka książka z dzieciństwa najbardziej utkwiła Ci w pamięci i dlaczego? 

Jest kilka takich książek: „Pan Samochodzik i templariusze”, „Pan Samochodzik i niesamowity dwór” i inne „Samochodziki” - one ukształtowały moje zainteresowania. A nade wszystko „Osobliwe przypadki Cymeona Maksymalnego” Niziurskiego - i to z dwóch powodów:

1. powód sentymentalny - to ostatnia książka, jaką dostałam od mojego taty. Niedługo potem umarł. Kiedy ją dostałam, miałam 10 lat i chyba jeszcze nie do końca wszystko z niej rozumiałam, ale później...

2. i tu przechodzimy do powodu drugiego: jest to świetna książka, do której wracam zawsze, gdy życie mnie przytłacza i za każdym razem śmieszy mnie tak samo.  

---

Nie miałam jeszcze okazji poodwiedzać wszystkich blogów z zakładek, więc nie wiem, kto już brał udział w zabawie. A tam, gdzie zajrzałam, już były odpowiedzi. Ech, tak to jest, jak ktoś się spóźnia. Ale gdyby znalazł się chętny - zapraszam!