Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
Blog > Komentarze do wpisu
„Moja piękna pralnia” Hanif Kureishi

Na pewno są na świecie ludzie, którzy nie obejrzą nawet całkiem dobrego filmu tylko dlatego, że gra w nim ktoś, kto im nie pasuje. Ja tak właśnie mam. Do aktorów, za którymi nie przepadam, należy m.in. Clint Eastwood i Daniel Day Lewis - skądinąd zdolni i uznani panowie. No, nie wiem, co jest nie tak - pewnie wytworzyła się między nami jakaś antychemia. ;) Wiele dobrego słyszałam o filmie „Moja piękna pralnia”, ale niestety... grał w nim Lewis. Przeminęło z wiatrem i nie będę płakać. Jednak tytuł na tyle wrył mi się w pamięć, że gdy zobaczyłam w bibliotece tę niewielką książeczkę, wzięłam bez wahania.

Moja piękna pralnia

I cóż my tu mamy? Przede wszystkim scenariusz do filmu, ale także szkice na tematy społeczne i obyczajowe dotykające Wielkiej Brytanii i Pakistanu. Może powiem wprost - sam scenariusz jakoś nie powalił mnie na kolana, natomiast przemyślenia pana Kureishi na temat rozdźwięku między Europą a Azją, między zachodnią kulturą chrześcijańską a islamem (jeszcze sprzed napięć spowodowanych atakiem na WTC) były bardzo, bardzo interesujące. Od powstania tej pozycji minęły lata świetlne - scenariusz powstał w 1984 roku. Dwadzieścia pięć lat to sporo. To całe pokolenie. Po przeczytaniu materiału, w którym tak wyraźnie widać opisane uprzedzenia czy brak tolerancji, zawsze mam nadzieję, że tak było i nie jest, że teraz ludzie są mądrzejsi, a świat lepszy, że ta wyśmiewana poprawność polityczna przynajmniej dokładnie pokazuje, jakie zachowanie jest zdecydowanie naganne. Pewnie jestem naiwna...

czwartek, 03 grudnia 2009, vmr

Polecane wpisy