Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
Blog > Komentarze do wpisu
„Karaibska tajemnica” Agatha Christie

Znalazłam sposób na moją bibliotekę - nie szukam konkretnej pozycji, bo nic nie znajduję i tylko się irytuję, ale błąkam się po niej i czekam, aż wpadnie mi coś w oko. Przy jednej wizycie trafiłam na „Dom z papieru” i „Moją piękną pralnię” (bardzo cenne znaleziska, jeśli się weźmie pod uwagę mój sceptycyzm względem biblioteki), a potem zawędrowałam do części kryminalnej. I musiałam wziąć klasyka gatunku, czyli panią Agathę Christie. Bo to wstyd nie znać tej autorki, prawda?

Kiedyś już wprawdzie czytałam jeden jej kryminał („I nie było już nikogo”) i książkę obyczajową pisaną pod pseudonimem Mary Westmacott. Ale z panną Marple miałam przyjemność po raz pierwszy. Pewnie dla znawców jej pisarstwa nie ma tu nic zaskakującego: morderstwo, kilku podejrzanych, rzecz się dzieje na ograniczonej przestrzeni (brak możliwości pojawienia się mordercy z zewnątrz) i poczciwa staruszka z robótką w ręku.

Karaibska tajemnica

Nie będę pisać o intrydze, ale wspomnę o dwóch ciekawych zjawiskach:

1. „Karaibska tajemnica” wygląda bardzo interesująco w kontekście czytanej tuż wcześniej książki Hanifa Kureishiego. Panna Marple korzysta z przywilejów, jakie daje Imperium Brytyjskie. Nie, nie jest wyniosła i nie traktuje tubylców z pogardą. Jest zbyt dobrze wychowania. Ale naprawdę widać delikatną wyższość (kulturalnego przecież) człowieka rasy białej nad tymi, którym niebiosa poskąpiły tego daru. Myślę, że gdyby pani Christie i panna Marple działały współcześnie, nie pozwalałyby sobie na niektóre uwagi. ;)

2. Podoba mi się sama idea takiej postaci - nikt nie zwraca uwagi na nieszkodliwą staruszkę, nikt nie traktuje jej poważnie, a potem wielkie zdziwienie: to ta pani nie ma demencji, potrafi dodać dwa do dwóch, a nawet myśleć logicznie? Bardzo, bardzo lubię, gdy w proch obracają się ogromne budynki stereotypów. Im większy stereotyp, tym większy upadek - a w konsekwencji większa radocha. Szacunek dla wszystkich kobiet zajmujących się naukami ścisłymi, mężczyzn pracujących w przedszkolach, ślicznych blondynek znających się na kwarkach, umięśnionych przystojniaków, którzy wiedzą, kim był Hieronim Bosch i oczywiście czarnych kotów, które... nie przynoszą ani pecha, ani szczęścia. ;) Szacun.

piątek, 04 grudnia 2009, vmr

Polecane wpisy