Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
Blog > Komentarze do wpisu
„Zielony Dom” Mario Vargas Llosa

Od razu powiem – nie przeczytałam do końca tej książki, choć naprawdę bardzo rzadko to się zdarza. A wszystko wskazywało na to, że powinno mi się udać:

- Peru jako miejsce akcji (mam słabość do tego kraju)

- uznany i szanowany autor (ale nie przekreślam go)

- całkiem ciekawy pomysł na książkę

Zielony Dom

Co sprawiło, że poległam? Przede wszystkim nie tego mi trzeba w chwili, gdy mam mnóstwo pracy i jedynie, co jestem w stanie przyjąć, to miłe czytadło. Nie jest to zdecydowanie lektura, po którą można sięgnąć na 15 minut i znów się wziąć do pracy. Potrzeba skupienia, bo akcja… jakby tu napisać… akcja nie jest jednoznaczna. Bardzo wielu bohaterów, wiele wątków, które nie zawsze chcą się połączyć i ten język, do którego trzeba się długo przyzwyczajać…

Ach dziewczynki, Matko, gdyby je widziała, są prześliczne, don Fabio wyobraża sobie, a Matka widziała je, pani Reategui przysłała zdjęcia dziewczynek, starsza jak laleczka, a młodsza, co za oczy. […] Co do tego, don Fabio przesuwa się na krześle, pani Reategui może być spokojna, klaszcze leciutko, z Misji żadna nie wychodzi chora czy brudna, uśmiecha się, prawda, Matko, schyla nieco głowę, aż mi ło spojrzeć, w jakiej czystości tu mieszkają, a Reategui to prawda, Matko, ale jest jeszcze żona doktora Portillo.

Trochę mi szkoda odkładać tę książkę, bo nie mogę powiedzieć, że to bełkot. Po prostu nie ten czas, nie to miejsce. Może w innych okolicznościach przyrody?
czwartek, 17 września 2009, vmr

Polecane wpisy

Komentarze
ktrya
2009/09/17 17:40:08
Nie jesteś pierwszą osobą, która poległa na tej książce. Czytając na blogach, to już się zdarzyło to paru osobom
-
vmr
2009/09/18 17:07:34
Ktrya, już widzę, jaki popełniłam błąd - chciałam przeczytać szybko. A tu trzeba sobie niemal czytać na głos lub wokalizować w łebku. Inaczej się nie da, bo się nie zrozumie. Ech.