Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
Blog > Komentarze do wpisu
„Wampir z Ropraz” Jacques Chessex

Czy to możliwe, bym nie znała żadnego autora ze Szwajcarii? Hm... nikt mi nie przychodzi do głowy, czyli zaliczam tę lekturę do wyzwania „Literatura na peryferiach”.

 Wampir z Ropraz

Jest to pozycja skromnych, bardzo skromnych rozmiarów, ale jej forma i treść potrafią zapaść w pamięci na długo. Przede wszystkich historia oparta jest na faktach, co nie ułatwia lektury. Nie mamy tu do czynienia z mitycznym wampirem* wysysającym krew młodych dziewic, lecz kogoś, kto dzień po pogrzebie młodej kobiety rozkopuje jej grób, gwałci zwłoki i pożywia się jej szczątkami. Rewelacyjnie pokazana jest postawa mieszkańców okolicznych miasteczek, którzy nie bardzo wiedzą, jak zareagować na taką profanację. 

Wszędzie bowiem wyciągamy Chrystusa, jaki zachował się jeszcze z czasów katolickich. We wszystkich wioskach i osadach do ram okiennych, zasuwek w oknach, nadproży, balkonów, furtek, a nawet do ukrytych drzwi i w piwnicach, przymocowane są girlandy z czosnku i świętych obrazków, od których potwór z Ropraz musi się przekręcić. Krzyże znów wznoszą się nad tym protestanckim krajem, gdzie nie widziano ich od czterystu lat. Na wzgórzach, przy drogach ponownie stają te od czasu reformacji pogardzane obiekty. Czy wampir lęka się znaku Chrystusa? „No, to zmusi go do namysłu! I pies jest spuszczony”. 

Język Chessexa jest z jednej strony mroczny, a z drugiej reporterski. Dzięki temu czytelnik widzi wydarzenia w taki sposób, jakby opowiadał je obiektywny komentator, któremu nie zależy na podgrzewaniu atmosfery i wzbudzaniu sensacji. A to właśnie sprawia, że atmosfera staje się naprawdę nie do wytrzymania. 

Nie mogę powiedzieć, że polecam tę książkę, bo nie jest ona dla każdego. Chyba lepiej wziąć ją do ręki w jakiejś księgarni, przeczytać kilka stron i samemu zdecydować, czy chce się wejść w świat, z którego nie wyjdzie się w stanie niewinnym. (I tu wychodzą minusy posiadania dziecka, które jest molem książkowym - złapała książkę, zanim ja po nią sięgnęłam, usiadła cicho w kącie, a po dwóch godzinach powiedziała: „Mamo, chyba nie dasz rady”. Bogowie! A ona ma 13 lat!!! Jestem zła na siebie, że mnie ubiegła). 

---

* Nazwanie tytułowego bohatera wampirem przypomina mi moje pierwsze w życiu zetknięcie się z tym terminem. Będąc dziecięciem słyszałam o bodaj „wampirze ze Śląska” (czy skądeś tam) i chodziło o gwałciciela i mordercę. Dopiero później zaczęłam kojarzyć tę nazwę z gościem z długimi zębami, który śpi w trumnie. Takie trochę odwrócenie chronologii.
piątek, 04 września 2009, vmr

Polecane wpisy

Komentarze
2009/09/04 13:17:34
Znakomita recenzja!!! A książka już od dawna figuruje na mojej liście książek do przeczytania - tym chętniej po nią sięgnę, dzięki :)
-
2009/09/04 21:23:10
A ja Wampira czytałam jakiś tydzień temu :) i strasznie mnie znudziła ta powieść, choć ciężko ja powieścią nazwać, bo to właściwie szkic czy wprawka do powieści, i to mój główny zarzut, całość jest ledwie zarysowana, i brakowało mi tu głębi, ale co osoba to opinia :) pozdrawiam
-
clevera
2009/09/04 22:35:13
Oj te dzieci.:) Sama mając kiedyś 13 lat przeczytałam "Życie w Paryżu", zakazaną przez moją mamę książkę i do dzisiaj nie wiem dlaczego zabroniła mi ją czytać, bo nie znalazłam w niej nic bulwersującego.:)))
-
vmr
2009/09/05 12:44:53
Aerien, dzięki. :) Mam nadzieję, że nie będziesz żałować. ;)

Aklat, mnie właśnie spodobała się ta powściągliwość, ważenie słów. Ale świat byłby nudny, gdyby każdemu podobało się to samo. ;)

Clevera, raz tylko powiedziałam mojemu dziecku, że "Pamiętnik Brigdet Jones" to nie lektura dla ośmiolatki i oczywiście od razu przeczytała. Dlatego nie popełniam już tego błędu. ;) Niemniej takie przykładowe słowa to jednak hardcore: "Piersi zostały oderżnięte, częściowo zjedzone, przeżute i wyplute do jamy brzusznej. [...] Srom wycięto, przeżuto i zjedzono prawie w całości; resztki - owłosienie łonowe i chrząstki - znajdziemy wyplute we wspomnianym żywopłocie [...]". Biorąc pod uwagę, że to książka oparta na faktach... brr...
-
judytta
2009/09/10 13:12:20
Miałam na nią ochotę niestety aktualnie wypożyczona w bibl.
-
vmr
2009/09/13 10:17:51
Ha! Ale przynajmniej, Judytto, masz taką pozycję w bibliotece. W mojej pustki. :/