Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
Blog > Komentarze do wpisu
„Rzeźnia numer pięć” Kurt Vonnegut

Czasami bywa tak, że czytana książka idealnie odpowiada stanowi ducha czytelnika. Wzięłam „Rzeźnię” do ręki, aby przypomnieć sobie dawną lekturę, a odłożyłam ją z przekonaniem, że na świecie nie dzieje się nic nowego, że w swym szczęściu/nieszczęściu nie jestem żadnym wyjątkiem, bo życie lubi być wredne dla każdego. Cytując Vonneguta... „zdarza się”. 

KurtVonnegut

Cóż znajdujemy na stronie tytułowej? 

Napisał KURT VONNEGUT JR.

Amerykanin pochodzenia niemieckiego /w czwartym pokoleniu/, który obecnie żyje w dobrych warunkach na Półwyspie Cod /i pali zbyt dużo papierosów/, a kiedyś jako zwiadowca amerykańskiej piechoty, Hors de Combat, został wzięty do niewoli i był świadkiem bombardowania Drezna, zwanego dawniej „Florencją nad Łabą”, i przeżył, aby opowiedzieć to, co widział. Powieść przypomina nieco telegraficzno-schizofreniczne utwory Tralfamadorii, planety, z której przylatują latające talerze. Pokój z wami. 

RZEŹNIA NUMER PIĘĆ

czyli krucjata dziecięca

czyli obowiązkowy taniec ze śmiercią 

Nie będę opisywać losów Billy’ego Pilgrima. I nie będę też ich komentować. Za wszelki komentarz wystarczą słowa: „Zdarza się”. 

O życiu 

Jej [matki] obecność źle wpływała na Billy’ego wyłącznie dlatego, że była jego matką. Było mu wstyd, czuł się słaby i niewdzięczny, ponieważ matka zadała sobie tyle trudu, żeby dać mu życie i utrzymać go przy życiu, a jemu wcale się to życie nie podobało.  

O szczęściu 

Jest to coś, czego Ziemianie mogliby się nauczyć, gdyby się rzeczywiście postarali: sztuki kontemplowania dobrych chwil i ignorowania złych. 

O wojnie, propagandzie i drobnym fałszowaniu historii 

Propagatorzy rozbrojenia nuklearnego zdają się wierzyć, że z chwilą gdy osiągną swój cel, wojny staną się znośne i w miarę przyzwoite. Dobrze będzie, jeśli przeczytają tę książkę [książkę cytowaną w powieści] i zastanowią się nad losem Drezna, w którym na skutek ataku powietrznego przy użyciu broni konwencjonalnej zginęło 135 000 osób. W nocy 9 marca 1945 nalot amerykańskich ciężkich bombowców na Tokio, przy użyciu bomb burzących i zapalających, spowodował śmierć 83 793 osób. Bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę zabiła 71 379 osób. 

Jezus a inaczej skonstruowana Ewangelia 

Przybysz [z książki sf] prowadził poważne badania chcąc w miarę możliwości wyjaśnić, dlaczego chrześcijanie wykazują się taką skłonnością do okrucieństwa. Doszedł do wniosku, że przynajmniej częściowo wynika to z niedbałej konstrukcji fabularnej Nowego Testamentu. Przybysz zakłdał, że zamiarem Ewangelii było między innymi nauczenie ludzi miłosierdzia, nwet dla najnędzniejszych z nędznych.  

Tymczasem wymowa Ewangelii była taka: 

Zanim kogoś zabijecie, upewnijcie się, czy nie ma on zbyt mocnych pleców. Zdarza się. 

Brakiem wszystkich opowieści o Chrystusie, twierdził ów przybysz z kosmosu, jest to, że Chrystus, który nie prezentował się zbyt okazale, był w rzeczywistości Synem Najpotężniejszej Istoty Wszechświata. Czytelnicy wiedzieli o tym od początku, toteż kiedy dochodzili do sceny ukrzyżowania, myśleli sobie [...]:  

o rany, też wybrali sobie faceta do linczowania! 

Za tą myślą jak cień szła inna: są faceci, których można linczować. Jacy? Tacy, którzy nie mają pleców. Zdarza się.

Tak... ludzie rodzą się i umierają, kochają się i nienawidzą, łączą się i... rozstają.
 

Zdarza się. 

To może lepiej będzie, jeśli postaram się skupić na dobrych chwilach i ignorować złe. Tak będzie zdrowiej.

 

piątek, 07 sierpnia 2009, vmr

Polecane wpisy

Komentarze
lilithin
2009/08/07 19:29:44
"Rzeźnia numer pięć" zachwyciła mnie straszliwie.
Skupianie się na dobrych chwilach i ignorowanie złych to bardzo dobre podejście, ale nie zawsze wykonalne, dlatego czasami można się trochę poużalać, byle nie za długo ;)
-
vmr
2009/08/07 22:07:56
Właśnie, właśnie - to dobre podejście, choć wcale nie jest łatwe.
"Rzeźnia" podobała mi się za pierwszym razem, a za drugim zachwyciła mnie zupełnie czymś innym. Lubię takie niespodzianki czytelnicze - niby wiem, co będzie, a i tak jestem zaskakiwana! :)