Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
Blog > Komentarze do wpisu
„Rozmowy nad Nilem” Nadżib Mahfuz

Anis Zaki jest właścicielem barki przycumowanej na Nilu, na której co wieczór spotyka się grupa ekscentrycznych przyjaciół, aby wspólnie upalić się haszyszem. Trudno powiedzieć, że widzimy przekrój społeczeństwa egipskiego, bo są to raczej przedstawiciele tamtejszej wyższej warstwy i bohemy - aktor, adwokat, ktoś z ministerstwa, krytyk, pisarz itp. Jedyny przedstawiciel „ludu”, to bogobojny służący, który pomimo tego, że jest oddanym muzułmaninem, organizuje panienki swojemu pracodawcy i załatwia narkotyki. Czy jest jedynym sprawiedliwym, głosem sumienia? Jeśli tak, to jego głos jest bardzo cichy.

 Rozmowy nad Nilem

Główny bohater to człowiek po przejściach, który zatraca kontakt z rzeczywistością i choć jest najbardziej wyizolowany na swej barce, czytelnik ma wrażenie, że jest to ktoś, kto ma najwięcej do powiedzenia. Naprawdę zazdrościłam mu możliwości choćby sztucznego, ale jednak oderwania się od życia. 

Jeśli wiele klęsk następuje po sobie, to niwelują się nawzajem i wówczas ogarnia cię uczucie szczęścia, które ma niezwykły smak. Możesz śmiać się z całego serca, nie wiedząc, co to strach. 

Tytuł IDEALNIE oddaje treść tej książki. Bo co w niej znajdujemy? Tak, rozmowy nad Nilem. Nic mniej i niewiele więcej. Ale jakie to rozmowy! Ich tematem nie jest to co przyziemne czy polityka (no, może jedynie w kontekście zakazu palenia haszyszu i zagrożenia wizytą policji), lecz kondycja ludzkiego życia, jego bezsens, to co ważne, próba ucieczki od świata obowiązków i noszenia masek. 

O uniwersalizmie tej powieści niech świadczy to, że gdyby zmienić kilka szczegółów i tytuł na „Rozmowy nad Sekwaną” czy inną Tamizą, nikt by nie poczuł żadnego zgrzytu. Jest to o tyle cenne, że wielu Europejczyków ma wbudowaną wyższość nad światem muzułmańskim, uważa, że Arabowie myślą zupełnie inaczej i nie ma wspólnej płaszczyzny. A tu niespodzianka. To prawda, że są różnice religijno-kulturowe. To prawda, że tam jest więcej wielbłądów niż tu. Ale to wciąż tacy sami ludzie, którzy tak jak i my mogą mieć dość polityków, ich nadmiernej ingerencji, którzy kochają się i nienawidzą. Bogowie - wiem, że brzmi to naiwnie i pseudogórnolotnie. Ale jest to taki aspekt sztuki, który do mnie najbardziej przemawia - w obliczu doświadczeń (i nie mówię tu tylko o nieszczęściach, lecz ogólnie) wszyscy jesteśmy tacy sami.  

Jakoś nie potrafię napisać o tej książce nic mądrego. Szkoda.

Dopisane: Książka naprawdę mi się podobała. A nie mogę napisać nic mądrego nie dlatego, że książka słaba, tylko mnie talentu nie wystarcza. ;)

poniedziałek, 24 sierpnia 2009, vmr

Polecane wpisy

Komentarze
peek-a-boo
2009/08/24 21:24:47
Czytałam chyba ponad rok temu (buksy.blogi.pl/category/Mahfuz+Nadżhib) i byłam pod sporym wrazeniem. O tej książce trudno opowiadac, bo jest tak specyficzna, tak zanużona w polsnie półwizji, ze ciezko okreslic ja kilkoma slowami. A znowu skupienie sie tylko na głównym watku byłoby bardzo niesprawidliwym okrojeniem tego wszystkiego co stanowi o jej naprawde niezwykłej atmosferze. Ciekawa tylko jestem, czy Ci sie podobalo? Bo czytalam tez głosy osob zawiedzionych.
-
ktrya
2009/08/24 22:09:48
Rozumiem co czujesz. A autora znam z książki jaką ostatnio czytałam i zrecenzowałam na swoim blogu, która jest o muzułmance mieszkającej we Włoszech, która z rodziną emigrowała z Egiptu. Właśnie ojciec głównej bohaterki ciężko przeżywał śmietć Mahfuza. Z ciekawości sięgnę po jakąś jego książkę.
-
vmr
2009/08/24 23:26:10
Peek-a-boo, tak, tak, zdecydowanie mi się podobały "Rozmowy"! Bardzo lubię takie przegadane książki. I też się zdziwiłam tymi zawiedzionymi głosami. (Coś jest chyba z linkiem, ale poszukam sobie Twojej recenzji).

Ktrya, zaintrygowałaś mnie. Lubię, gdy jeden autor składa taki ładny ukłon innemu autorowi.