Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
Blog > Komentarze do wpisu
Dusza punkowca zaklęta w ciało skrzypka, czyli Nigel Kennedy

Przez totalny przypadek dowiedziałam się, że w moim rodzinnym mieście wystąpi Nigel Kennedy (nie chcę nawet myśleć o tym, co bym zrobiła, gdybym dowiedziała się o tym po fakcie!). Kocham tego faceta. To on zmienił moje widzenie (słyszenie?) Vivaldiego swoją szaloną interpretacją „Czterech pór roku”. Zanim go usłyszałam (i ujrzałam!), „Cztery pory” wydawały mi się nudnym smęceniem, które kojarzyło mi się z równie nudną audycją z dzieciństwa w radiowej Jedynce. Lata temu, kiedy zobaczyłam gościa w glanach i z postawionymi włosami (które z czasem zamieniły się w irokeza), który NAPRAWDĘ na swych skrzypcach oddaje klimat czterech pór roku, po prostu się zakochałam. I nie spuszczałam Nigela z oczu - mam na myśli jego wydawnictwa. ;) Bardzo, bardzo lubię jego autorską płytę „Kafka” czy swoiste greatest hits muzyki klasycznej. Albo jazzową „Blue note sessions”. A chyba do tej pory najmniej podobała mi się płyta nagrana z krakowskim zespołem klezmerskim Kroke. Może za dużo w mym domu muzyki żydowskiej? A właśnie z Kroke przyjechał do Łodzi. (Od niedzieli słucham tylko tej płytki :)).

 Nigel Kennedy - czerwiec2009

Koncert odbył się na rynku Manufaktury (dla niezorientowanych: Manufaktura to kompleks pofabryczny przemieniony w centrum handlowe [a jakże!], ale i centrum kulturalno-rozrywkowe z muzeami, kinem, kręgielnią itp. - słowem: Piotrkowska umiera, narodziła się Manufaktura). Trochę obawiałam się tego, że albo będzie mało ludzi, albo będą tam przez przypadek - i będzie totalna klapa. Ale chyba muszę mieć więcej wiary w łodzian. Przybyli i się bawili (może nie jakoś szaleńczo, ale było ok.). 

A sam występ? Bogowie, jeszcze bardziej polubiłam tego gościa. Widać było, jak wielką radochę sprawia mu granie. Podczas improwizacji i „przerzucania” się dźwiękami z muzykami Kroke (szacunek, panowie, szacunek) nie krępował się i po prostu rechotał. W jednym z utworów swoje skrzypce elektryczne zamienił w gitarę - wspa-nia-ły dźwięk! Myślę, że widownię ujął nie tylko muzyką, ale i wieloma próbami mówienia po polsku („Łódź ma energy”, „Dobre Polish piwo”) oraz poczuciem humoru. Po tym jak oświadczył, że Kraków, Gdańsk i Łódź to jego ulubione miasta, zagadnął jakąś niewiastę z widowni:

- Are you from Łódź?

- From Frankfurt.

- That’s my favourite city.

- Yea!

- Which Frankfurt? :) 

Po dwóch bisach (a jeden bis to nie był trzy- ale kilkunastominutowy kawałek) oświadczył „If you stay, I’ll stay” - to chyba najpiękniejsza deklaracja gwiazdy, jaką fani mogą usłyszeć. Oczywiście koncert musiał się kiedyś skończyć, ale potem rozdawał autografy do ostatniego chętnego. Najostatniejszego. W deszczu. Wiem, bo razem z córką byłyśmy niemal ostatnie. Bardzo, bardzo kontaktowy facet. Nie tylko podpisywał się na najmarniejszych skrawkach papieru, ale i pozował z ludźmi do zdjęć, z każdym zamienił kilka słów i z każdym robił „żółwika”. Zamierzałam nie myć ramienia i ręki. ;)

 Nigel Kennedy_czerwiec2009

Słucham różnorodnej muzyki. Baaardzo różnorodnej. Ale chyba tylko Nigela mogłabym nazwać Artystą i Mistrzem. I to takim, który miałby pełne prawo sadzić się i natychmiast odlatywać helikopterem z koncertu. Za jego normalność polubiłam go jeszcze bardziej. 

I uwaga na przyszłość: kobieto, jeśli będziesz szła na koncert, weź choć jedną z płyt, by nie prosić ludzi (na szczęście wyrozumiałych) o kartki. Dzięki opatrzności wystarczyło mi rozumu i wzięłam aparat. Zdjęcia z koncertu wyszły średnie, ale obie jesteśmy z tych niskopiennych, więc nie mogłyśmy się przebić przez tłum.

środa, 24 czerwca 2009, vmr

Polecane wpisy

Komentarze
lilithin
2009/06/25 15:12:53
Kroke znam, lubię i słucham, ale z Nigelem Kennedym jeszcze nie miałam przyjemności się poznać. Skoro tak wychwalasz, to chyba czas to zmienić ;)
Cieszę się, że koncert się udał i że dobrze się bawiłaś.
-
vmr
2009/06/26 11:10:40
Lilithin, bardzo polecam - facet gra tak różnorodną muzykę, że na pewno coś znajdziesz dla siebie. Ja go kocham po całości. ;) Płytka "East Meets East" Kroke nagrana jest właśnie z Nigelem.
Odkąd ożenił się z Polką i mieszka w Krakowie (jest dyrektorem artystycznym Filharmonii Krakowskiej), miałam nadzieję, że kiedyś go zobaczę na żywo. I tak się stało. A z powodów egoistycznych życzę mu dużo szczęścia w życiu małżeńskim. ;))
-
lilithin
2009/07/04 15:52:20
Vmr, zapraszam Cię do zabawy czytelniczej :) Więcej informacji u mnie na blogu.
-
2009/07/04 18:24:17
Ha! to masz podwójne zaproszenie, również ode mnie :) szczegóły u mnie na blogu :)
-
belcantto
2009/07/05 07:49:17
Ja też bardzo lubię Nigela. Nadaje nowy wymiar interpretacyjny klasyce muzyki powaznej. Polecam każdemu!
-
vmr
2009/07/18 21:53:03
Lilithin, Aklat - dzięki! :)

Belcantto - ostatnio spotkałam się z opinią, że Nigel świetnie gra technicznie, ale w grze nie ma serca. Ale to pewnie jakiś profan! ;)