Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
Blog > Komentarze do wpisu
„Titus Andronicus” William Shakespeare

Od kiedy zobaczyłam ekranizację tego dramatu z Anthonym Hopkinsem, zmieniłam zdanie na temat Szekspira. Do owej chwili miałam go za dość nudnawego dramatopisarza, który wprawdzie popełnił coś, co nazywa się Wielką Literaturą, ale z którym nie było mi po drodze. Coś tam mi się podobało, ale bez większych uniesień. Po obejrzeniu filmu stwierdziłam, że Tarantino z tymi swoimi scenariuszami mógłby Szekspirowi co najwyżej pióra ostrzyć.

 Szekspir

O czym mówi „Titus Andronicus”? To opowieść o starym, zasłużonym i szanowanym rzymskim żołnierzu, który wraca po walkach z Gotami razem z czterema synami. Miał ich łącznie dwudziestu pięciu - reszta zginęła w czasie wojen. Przybywa do Rzymu wraz z jeńcami: królową Tamorą, jej czarnoskórym kochankiem i jej synami. Titus, zgodnie z wolą bogów, musi zabić jednego z synów królowej, aby pomścić krew swoich synów. Wydaje rozkaz i tym samym podpisuje wyrok na siebie i swoich bliskich. Bo królowa Tamora wpada w oko cesarzowi rzymskiemu stając się cesarzową. A cesarzowe mają nieograniczone możliwości, zwłaszcza, gdy za kochanka mają bezwzględnego zbira. 

Dalej mamy rzeź, gwałt i okaleczenia. Intryga goni intrygę, knowania idą w ślad za knowaniami. Krew się leje strumieniami. Zabójcy upajają się zemstą, a czasem czynią zło dla samego czynienia zła. Oto słowa sługi i kochanka Tamory, Aarona: 

Tysiące jeszcze gorszych niż te czyny
Mógłbym popełnić, gdybym miał sposobność.
Jeśli uczynek dobry popełniłem
W całym mym życiu, żałuję go szczerze. 

Policzyłam: z jedenastu głównych bohaterów pozostaje na koniec dwóch. 

A wracając do obejrzanej ekranizacji... kupiłam sobie ten film, bo bardzo mi się podobał. Mam go od kilku lat, a nie mam odwagi obejrzeć go ponownie. Historia Lavinii, córki Titusa, to coś, czego nie można oglądać na trzeźwo. 

Harold Bloom, krytyk i wielbiciel Szekspira, pokusił się o taką interpretację tego dzieła: to nie dramat a czarna komedia. Nie można „Titusa” odbierać poważnie, bo jest to utwór zbyt straszny. To komedia, za którą powinien był wziąć się Mel Brooks z jego przaśnym poczuciem humoru. I, kurcze, coś w tym jest. Bo jak na poważnie można traktować kogoś, kogo zachowanie można streścić słowami: „Och, tak wielki ból odczuwam, gdy patrzę na twoje cierpienie, że muszę cię zabić, bo nie mogę znieść tak strasznego widoku” - ciach! 

A poważnie - warto, warto sięgnąć po ten utwór. Mam ochotę na więcej Szekspira!

poniedziałek, 22 czerwca 2009, vmr

Polecane wpisy

Komentarze
kaliope1
2009/06/23 10:05:07
Tak to przedstawiłaś, że chyba się skuszę:)
-
vmr
2009/06/23 10:25:57
Kalio, czytanie zajmuje chwilkę, więc nawet jeśli Ci się nie spodoba, to niewielka strata czasu. ;) Ale mam nadzieję, że ulegniesz magii. Jednej rzeczy mi tylko brakowało. Bo przyzwyczajona do jedności czasu w dramacie (wiem, wiem, ta jedność obowiązywała w starożytności) czytałam historię, jakby rozgrywała się "ciurkiem". Powinny być uwagi w stylu "minęło kilka miesięcy", "po pewnym czasie". Czytelnik miałby mentalną chwilkę odpoczynku od tych wszystkich zbrodni.
-
lilithin
2009/06/23 17:14:13
A ja właśnie wczoraj przytargałam do domu 4 dramaty Szekspira, ale nie było wśród nich "Titusa Andronicusa". Może następnym razem.
-
vmr
2009/06/23 21:35:01
Super, Lilithin! Ja mam zbiór klikunastu tomów z dramatami i komediami i planuję się z nimi zmierzyć! :) Od czego zaczynasz? :)
-
lilithin
2009/06/24 12:41:04
"Król Lear" idzie na pierwsze starcie. Mam jeszcze "Makbeta", "Hamleta" i "Otella", ale akurat te sztuki już czytałam, muszę je tylko nieco odświeżyć. Żałuję, że nie było w bibliotece żadnych kronik.
Liczę na relacje z Twoich szekspirowskich bojów ;)
-
vmr
2009/06/24 13:23:56
Z "Królem Learem" nie miałam przyjemności. Zaraz go poszukam. :) Na pozostałą trójeczkę też mam chęć.

Tak w ogóle mam dość ambitne plany, bo wreszcie chciałabym wybrać się do teatru na "Dzieła wszystkie Szekspira" (czy jakość tak) - w jednym przedstawieniu podobno są zawarte wątki głównych jego utworów - a nie chciałabym, żeby mi umknęła większość smaczków. :)