Nie będzie tu recenzji, ale raczej opis wrażeń, jakie wiążą się z przeczytanymi książkami. Ku pamięci. Mojej pamięci.
Blog > Komentarze do wpisu
„Mieszczanin szlachcicem” Molier

Być może moje ambiwalentne uczucia względem tej sztuki wypływają z tego, iż czytałam to jako „wydanie z opracowaniem” - takim opracowaniem lektury szkolnej z dopiskami w stylu „Pan Jourdain - prymitywizm”, „Pan Jourdain - prostactwo”, „Pan Jourdain - próżność naiwność”. Ale do rzeczy...

 Mieszczanin szlachcicem

Przede wszystkim jak przez mgłę pamiętam rewelacyjnego Bogumiła Kobielę w roli Pana Jourdaina i niezapomnianą rozmowę Nauczyciela filozofii i Pana Jourdaina, który chce napisać liścik do damy: 

Nauczyciel filozofii

Chce pan napisać wierszem? 

Pan Jourdain

Nie, nie; nie chcę wierszy. 

Nauczyciel filozofii

Wolisz zatem prozą? 

Pan Jourdain

Nie, nie; ani wierszem, ani prozą. 

Nauczyciel filozofii

Musi być albo jedno, albo drugie. 

Pan Jourdain

Czemu?

Nauczyciel filozofii

Z tej przyczyny, iż dla wyrażenia myśli posiadamy jedynie wiersz lub prozę. 

Pan Jourdain

Tylko wiersz lub prozę? 

Nauczyciel filozofii

Tak, panie. Wszystko co nie jest prozą, jest wierszem, a wszystko co nie jest wierszem, jest prozą. 

Pan Jourdain

A tak jak się mówi, to co jest takiego? 

Nauczyciel filozofii

To proza. 

Pan Jourdain

Jak to? Więc kiedy mówię: „Michasiu, podaj mi pantofle i przynieś krymkę”, to jest proza? 

Nauczyciel filozofii

Tak, panie. 

Pan Jourdain

Daję słowo, zatem ja już przeszło czterdzieści lat mówię prozą, nie mając o tym żadnego pojęcia! Jestem panu najszczerzej obowiązany, żeś mnie pouczył. 

Tak, Kobiela ubawił mnie do łez. A nawet teraz czytając „Mieszczanina” całkiem nieźle się bawiłam. Niemniej cała wymowa tej sztuki nie podoba mi się. Jak wspomniałam, może było to spowodowane tymi dopiskami, które natarczywie podkreślały, jak komiczną i negatywną postacią jest Pan Jourdain. 

Molier pisał „Mieszczanina” (i nie tylko) na zamówienie króla Ludwika XIV (plusy czytania książki z opracowaniem ;)). W swoich utworach często ośmieszał przeciwników króla, zyskując w zamian przywileje i pieniądze. A czego władcy nie lubią? Nie lubią zagrożenia w postaci np. zmian społecznych - jeśli mają władzę, to wolą zachować status quo, prawda? A cóż my mamy w „Mieszczaninie”? Człowieka, który chce awansu społecznego - nie chce już być mieszczaninem, ale szlachcicem. Ma wystarczająco dużo pieniędzy, by zapłacić ludziom za to, by nauczyli go ogłady. I w tym tkwi cała jego wina. I za to należy go ośmieszyć. 

Przyjrzyjmy się Panu Jourdain. Jest nieporadny, nie wie, co jest modne, nie wie, jak należy się kłaniać, nie potrafi tańczyć, nie zna się na muzyce i fechtunku. Ale co robi? CHCE się tego wszystkiego NAUCZYĆ. Nie chce zapłacić za tytuł (nie ma o tym mowy w utworze), ale - pokusiłabym się o stwierdzenie - jest ambitny i chce się zmienić. Oczywiście, że jest śmieszny w swoich usiłowaniach i nie jest krystaliczną postacią (na pochwałę nie zasługuje wypieranie się zawodu swego ojca ani też próba niedopuszczenia do ślubu swej córki z jej ukochanym, który szlachcicem nie jest). Ale jest to człowiek, który marzy o tym, by być lepszy - chce się ładnie wysławiać, chce znać się na muzyce. 

W moich oczach zdecydowanie negatywnymi osobami są Nauczyciel muzyki i Nauczyciel tańca - wyśmiewają biedaka, żerują na jego niewiedzy, ale jego kasy jakoś się nie brzydzą. Podobnie jak szlachcic, który wydaje pieniądze Jourdaina i jednocześnie świetnie się bawi, widząc jak ten bardzo chce być takim, jak on. Ech... 

Czy postawa Jourdaina jest naganna? Nie! Bez takich postaci nie mógłby dokonać się żaden postęp. Małpa awangardzistka bałaby się zejść z drzewa w obawie przed innymi małpami, naukowiec z epoki kamienia łupanego nie chciałby kombinować z żelazem, a sufrażystki siedziałyby na tyłku w domu, bo przecież w swych pragnieniach były taaaaakie śmieszne! Itd. itp. A przekładając to na czasy bardziej współczesne... Jakiż śmieszny musiał wydawać się mój dziadek, który po wojnie jako dorosły mężczyzna kończył podstawówkę, bo przed wojną mieszkał na wsi, gdzie mógł ukończyć co najwyżej czwartą klasę. A czy my nie jesteśmy śmieszni i nieporadni w jakichś aspektach? Ja na pewno.

Aha - jeśli na tę notkę trafił ktoś, kto ma przed sobą ezgaminy gimnazjalne czy maturalne, niech uważa, bo to co pisałam, to absolutna herezja! Pan Jourdain ma być prostacki, prymitywny i głupi.

niedziela, 31 maja 2009, vmr

Polecane wpisy

Komentarze
montgomerry
2009/06/01 08:02:31
Moliera bardzo lubię z uwagi na jego świetny dowcip:) oprócz niego jest jeszcze miłość do Szekspira, którego czytam co jakiś czas na nowo:) pozdrawiam
-
vmr
2009/06/01 10:20:56
To prawda, dowcipu mu nie brakuje - tekst z prozą uważam za jeden z najlepszych, jakie słyszałam. :) Szekspir? A wiesz, że mnie ostatnio kusi? Oczywiści jakiś kanon kiedyś popełniłam, ale nie mogłabym powiedzieć, że znam Szekspira. Największą ochotę mam na "Tytusa Andrronikusa". No i narobiłaś mi ochoty! ;)
-
2009/06/02 18:16:51
Kiedyś, kiedyś grano tę sztukę w teatrze i zapamiętałam ją jako śmieszą w ogóle, ale przykrą w szczególe (pozwolisz, ze się tak wyrażę). Chodzi mi właśnie o to, że całkowicie zgdzam się z Twoją oceną bohatera. Innymi słowy według mnie należy z gościa brać w jakimś stopniu przykład a nie wyśmiewać się z niego. Wyśmiewać się i żałować należy jego otoczenie, które nie pomaga mu a tylko na nim żeruje. Niestety, nauczyciele rzadko widzą sprawę w ten sposób co widać szczególnie, gdy któryś uczeń, mając podobne zdanie do naszego, otrzyma pałę za błędną interpretację postaci ...
-
vmr
2009/06/02 21:23:48
PaniJeziora, Twoje słowa to miód na moje serce! :)

Za moich szkolnych czasów, jeśli miało się nieszczęście, nauczyciel męczył dzieciarnię pytaniami typu: "Co autor miał na myśli?" Wydaje mi się, że teraz tego typu pytanie osiągnęło formę już zwyrodniałą: "Co zdaniem komisji przygotowującej pytania egzaminacyjne autor miał na myśli?" ;)