|
|
Blog > Komentarze do wpisu
„Abecadło Topora” Agnieszka Taborska (wybór, przekład i wstęp)
Gdy zobaczyłam w nowościach tę pozycję, nie miałam wątpliwości, czy ją wrzucić do koszyka. Kiedy paczka była w drodze, zastanawiałam się, po co właściwie wydałam jakieś 50 zł. na wybór opowiadań i ilustracji Rolanda Topora, skoro mam chyba wszystko, jak sądziłam, co zostało w Polsce wydane. Ale na szczęście było za późno, by się wycofać. Bo nagle otrzymałam produkt, który zmienił moje postrzeganie tego autora. Wcześniej Topor był dla mnie przede wszystkim pisarzem i to pisarzem obdarzonym bardzo specyficznym poczuciem humoru, okraszonym potężną dawką ironii, autoironii, makabreski, paradoksu, absurdu, dystansu do otoczenia. Jego opowiadania przesycone są sporym surrealizmem, od którego później się odżegnywał - co mi nie przeszkadzało, bo surrealizm w literaturze to dla mnie mimo wszystko Vian i Topor. A że sam Topor by się ze mną nie zgodził? Cóż. „Abecadło Topora” pokazało mi innego człowieka, innego artystę. Doceniłam wreszcie jego rysunki, na których „bawi” się cielesną dekonstrukcją. I choć jego postaci mogą robić wrażenie karykatur, nie są nimi. Raczej zmuszają odbiorcę do zastanowienia się nad tym, co takiego jest w człowieku, że inny człowiek tak go postrzega. I wbrew pozorom Topor chyba odczuwał sympatię dla człowieka. A co do tekstów... Przed „Abecadłem” w Toporze widziałam prześmiewcę i błazna. Teraz jest to postać trójwymiarowa - nieco melancholijna, taka, która śmiechem, głośnym śmiechem, oswaja absurd. Ten błazeński z pozoru śmiech ma pokryć poczucie bezsensu, strach, śmierć. To zupełnie inny człowiek. A może to ja dojrzałam? Na pewno w niedługim czasie sięgnę ponownie po jego książki. Podczas lektury zaznaczałam sobie co ciekawsze fragmenty, lecz jest ich zbyt wiele, by je tu zamieścić. Może choć kilka: Natura nie jest przyjazna. Nie żywi najmniejszej sympatii ani dla mnie, ani dla którejkolwiek z gwiazd. Nie wzrusza jej los świata. Obojętne jej są czas i przestrzeń. [...] Tak jak innych, tak i mnie spisze na straty, wymiesza z innymi, zmarnuje. Powtórnie spożytkuje. Weźcie i wy udział, raz i drugi, w obiegu pokarmowym: to kariera z przyszłością! Niechby natura była okrutna, bałwochwalcza, bezbożna, politeistyczna, monoteistyczna, racjonalistyczna, głucha, ślepa, wszystko jedno jaka. Bylebym tylko nie słyszał już o miłości! Niech mi będą oszczędzone kretyńskie panegiryki na temat zdumiewającej harmonii, geniuszu organizacyjnego, romantyzmu, cudownej produktywności natury! (Bal na ugorze - fragment) 1. Ludzkość dalej żyje po śmierci człowieka (bez względu na to, jaka ludzkość i bez względu na to, o jakiego człowieka chodzi). 2. Nie chcąc umierać, człowiek zagraża ludzkości, gotów poświęcić ją w imię własnego trwania. [...] 8. Od urodzenia społeczeństwo przyzwyczaja swoich członków do myśli o śmierci. 9. Stosuje najróżniejsze techniki. 10. Ich podstawą jest uczynienie człowieka nieszczęśliwym. („Tamten świat jest lepszy”). Nieszczęśliwym, lecz nie zrozpaczonym. (Krótkie memento paniczne - fragment)
Sto argumentów na rzecz niezwłocznego samobójstwa: 1. To najlepszy sposób, by upewnić się, że żyję! 2. Zafałszuję ostatni spis powszechny. [...] 7. Jak Werter! Już nikt nie zwątpi w moją kulturę.[...] 24. Nareszcie w roli głównej! [...] 40. Zabiję Żyda, jak wszyscy. 41. Stanę się częścią milczącej większości. Tej prawdziwej. [...] 49. Oszczędzę komuś przykrych konsekwencji zabójstwa. [...] 54. Dowiodę im, i to WSZYSTKIM, że potrafiłem ułożyć sobie życie. (fragment) I jeszcze jedno opowiadanie spoza „Abecadła” (całość): WYPADEK Chrystus zdecydowanym krokiem wstąpił na wody jeziora Genezaret. Apostołowie, wciąż jeszcze z niedowierzaniem, obserwowali stopy Pana. Jezus szedł po wodzie! Nie zanurzał się ani na milimetr! Z oczyma wzniesionymi ku niebu, zdawał się nie pamiętać, gdzie się znajduje. Krzyk wyrwał się z piersi apostołów. Za późno. Jezus nie zauważył skórki od banana. W czasie krótszym, niż można to sobie wyobrazić, poślizgnął się i roztrzaskał czaszkę o grzbiet fali.
I choć pani Taborska odwaliła kawał dobrej roboty przybliżając i przypominając Topora, to jednak zastanawiam się, dlaczego nie skorzystała z przekładów już istniejących. Pisze: „ Chęć uchwycenia ‘istoty’ Topora narzuciła mi wybór własnych wizji wielu tekstów. Przełożyłam więc na nowo niektóre z klasycznych już dziś rozwiązań”. Ale czy naprawdę istnieje istotna różnica pomiędzy „ciupcianiem królowej” a jej „bzykaniem”? Może zbytnio przywiązałam się do tego, co jest mi znane, by taki zabieg mi nie przeszkadzał. Niemniej jest to jedyny minus tego wydawnictwa. Plusy to: wybór tekstów, wybór ilustracji, wybór zdjęć - świetnie wydana monografia. Brawa dla świętej/nieświętej pamięci Topora i jego orędowniczki pani Taborskiej! Brawa! PS. Właśnie odkryłam, że wcięło mi mój ulubiony zbiór opowiadań „Cztery róże dla Lucienne”. Mam nadzieję, że nie pożyczyłam komuś, kto zapomniał mi oddać. :/
wtorek, 21 kwietnia 2009, vmr
Komentarze
peek-a-boo
2009/04/22 22:01:10
Pani Taborskiej mam ksiazke o surrealistach -malarzach, całkiem sprawnie napisaną. Jak widac pani Agnieszka kocha sie w nierzeczywistości ;).
2009/04/23 10:01:41
O! Dzięki za informację. Swego czasu surrealizm był moim ulubionym kierunkiem w malarstwie. :) Dzięki, Peek-a-boo!
2009/04/25 23:54:19
a prosze bardzo :). ksiazka ma tytul "spiskowcy wyobrazni. Surrealizm" i niestety zawiera głownie czarno-białe ilustracje. Ale tekst jest ciekawy, pierwsza czesc to "wiadomosci ogólne" druga to portrety najistoniejszych przedstawicieli gatunku. miłej lektury :)
2009/04/27 10:33:36
Heh, czarno-białe ilustracje w pracach dotyczących malarstwa to jednak wyższa szkoła surrealizmu. ;) Ja mam takie ilustracje w trzytomowych "Dziejach sztuki w zarysie" Porębskiego.
|